Dawno mnie nie było na Policach. Ale dzisiaj się udało. W zasadzie jak tak sobie teraz myślę, to na rowerze spędziłem praktycznie tyle samo czasu, co w samochodzie... ale zdecydowanie było warto!
Takie określenie wymyśliłem dziś dla swojego GT po tym, jak pojechałem nim do pracy. W sumie nawet kolor się zgadza. Waga i opory toczenia też podobne :) Ale mimo, że nie jest to najlepszy środek transportu na takie warunki, to wyszedłem wcześniej - i był to strzał w 10. Dawno nie jeździłem o tak wczesnej porze i chyba trzeba nadrobić zaległości. Budząca się do życia przyroda, zapach lasu i poranne światło działają z rana lepiej niż najmocniejsza kawa. Nawet parę zdjęć zrobiłem.
Fajnie się to wszystko odbijało w wodzie. Ktoś wie co to? Słońce już z rana przygrzewało... ... więc chętnie bym sobie z nimi poleżał na trawce, ale obowiązki wzywały. PS. Jutro wychodzę jeszcze wcześniej :)
Tytuł może niezbyt odkrywczy, ale co ja mam napisać? :) Następnego dnia po mega wycieczce z Karolem i Michałem tylko tyle jestem w stanie wymyślić. Dlatego polecam obejrzenie zdjęć. Niektóre z nich są autorstwa Michała. Zapraszam też do jego galerii (część zdjęć się dubluje), a także do przejrzenia całej jego Picasy - bo jest co oglądać :)